Buntowniczka się znalazła

Posted in Blog on 2012/01/27 by aleandra

Jest takie straszne słowo: ACTA. Jest taki straszny rząd: rząd premiera Donalda Tuska, który ignoruje tłumy ludzi na ulicach, robiąc co chce. Teraz będzie petycja – o odwołanie Donalda Tuska. I znów rzesza młodych ludzi wyjdzie na ulice, by nawoływać do antyrządowych protestów. Z papierami do wpisania się. I tu już nie chodzi o ACTA. Wychodzi natomiast co innego: miałam rację. Najbardziej w tej całej sprawie oburzające jest to, że rząd ignoruje swoich wyborców – i nieważne, w jakim są oni wieku, w końcu wcześniej czy później każdy może głosować. To najbardziej podburza przeciwników ACTA.

Powtarzam za Martinem Lechowiczem: ten papierek nic nie zmieni w polskim świecie. A powtarzam z kilku powodów: po pierwsze, jest to AKT PRAWNY. Po drugie, choć przeczytałam go, to zrozumiałam średnio – dlatego, że rzadko kto, nie mający nic wspólnego z prawem, jest w stanie zrozumieć żargon prawniczy. I wierzcie mi, sporo ludzi tak ma. I dlatego, po trzecie, opieram swą opinię na osobie, która zna się całkiem nieźle na absurdach występujących w polskiej rzeczywistości oraz PRZECZYTAŁA DOKUMENT.

Moim zdaniem ACTA przyniesie jedną, bardzo poważną wadę dla obywateli polskich: będą mogli czuć się bardziej bezsilni, bo władza, gdy uświadomi sobie, że człowiek A jest dla nich niewygodny, z łatwością go zniszczy. I tak, mamy już do tego odpowiednie prawo, ale umowa międzynarodowa zwiększa przyzwolenie na tego typu procedury w państwie.

Kto stworzył ACTA? Odpowiedzialnymi za tę nieszczęsną umowę są: Japonia i USA, czyli kraje będące morzem wolności słowa itp. Ano właśnie: warto zwrócić na to uwagę! Japonia nigdy nie zaznała komunistycznej rzeczywistości (powiedzmy wprost, że w pierwszych latach po wojnie kraj mógł czuć się okupowany przez Stany Zjednoczone), a USA – tym bardziej. Znają więc wszystkie pozytywne ustroje, nie będące totalitarną władzą. Czy jakoś tak. Rozumicie, o co mi chodzi? Chodzi mi o to, że te państwa nie rozumieją, czym jest ograniczenie wolności słowa, do czego to wszystko może doprowadzić. One dopiero same wybierają tę drogę (sic!), po to, by wielkie koncerny mogły się nawpychać kasą i mamoną do końca świata. Tymczasem, zauważcie, w Polsce nieszczęsne przepisy uchwalone zostały przed wejściem do umowy ACTA. To znaczy – funkcjonowały poniekąd jako spadek po komunizmie. Co prawda raczej nikt ich nie respektował, ale ACTA…. tak, tak. Władza chce więcej kontroli nad obywatelami.

Nie tylko ACTA pozwala na to, by unieszczęśliwiać Polaków. Inne ustawy, wprowadzane cichaczem, także będą to robić. Problem polega na tym, że skoro ACTA wprowadzana jest JAWNIE i skoro pierdyliard ludzi jest przeciwko niej, a rząd sobie nic z tego nie robi…

Czas na rewolucję!, słychać w Internecie.
Powiem Wam, że zaczyna się robić całkiem ciekawie. Dojdzie do niej? W jaki sposób? Co będzie po Tusku?
Tymczasem – ja się wkurzyłam na ten rząd za ignorancję i psucie wszystkiego, czego się da. NO, ILE MOŻNA?! Z petycją o wotum nieufności dla rządu Donalda Tuska przy kolejnym planowanym proteście wyjdę na ulicę!

PS.: Dziś w Gorzowie na bulwarze planowany jest protest. Niestety, nie mam dziś na to czasu. Ale przy kolejnej okazji – nie przegapię.

BĘDĘ

REVOLUTIONARY GIRL ALEANDRA!

;p