Wyznania Aleandry

Podziękowania dla wszystkich tych, którzy zawsze służą mi radą, wsparciem, ciepłem. :*

Babcia mi kiedyś mówiła, że ograniczanie się jedną tematyką to zło. Teraz to samo powtarzam znajomej. I, jak to zwykle bywa z młodymi ludźmi, a szczególnie z nastolatkami, znajoma się buntuje przeciw takowemu rozwiązaniu. Zadziwia mnie. Mam tylko nadzieję, że wyrośnie z tego, bo siedzenie w jednym świecie może i jest fajne, ale raczej niemożliwym jest odkrywanie nowych horyzontów czy szukanie siebie. Ale każdy ma swoją własną drogę.

I o tę drogę trzeba walczyć, niestety, w moim przypadku przeciwnikiem jest rodzina. Ni cholery nie mam od niej wsparcia, a jak to się mówi: arigatou gozaimasu! Prawda, że jestem miszczem ironii? Nie wiem, po prostu nie jestem w stanie w tej chwili odpowiedzieć stuprocentowo, że się odnalazłam. Bo jako jedna z najmniej zdecydowanych osób we wszystkim (iść nie iść a może by tak zrobić coś innego?), mam wątpliwości już nie tego, że to jest DOBRY KIERUNEK, tylko tego, czy NAPRAWDĘ UWAŻAM, ŻE TO JEST DOBRY KIERUNEK.

A pewnie okaże się, że zmarnowałam 3 lata na PWSZu w Gorzowie Wlkp., a strach ma wielkie oczy. A to niedobrze. Niedobrze dzieje się w państwie duńskim, bo kto to widział, żeby nie mieć odwagi pójść prosto w pełnię życia, naprzeciw wszelkim przeciwnościom losu. Również jest smutne to, że znajomi powiedzą: “dasz radę”, a rodzina: “kurwa, nie dasz rady, będziesz 100 lat studiowała”. Wieczni studenci… Nie wierzę w to, że po jednym nieudanym roku następne lata będą takie same. Chyba, że człowiek zdaje multum przedmiotów, ale NADAL NIE WIE CO CHCE ROBIĆ. Pozdrawiam w tym miejscu kogoś, kto wytrwale spełniał swoje marzenia – Zjadacza Kur. Jestem przekonana, że poszukiwanie własnego miejsca jest ważne. I należy to robić.

Życzę sobie, aby po następnych czterech latach móc powiedzieć: A TERAZ Z ODWAGĄ W ŻYCIE!!!!!!

Rzecz wygląda następująco.

Literatura, pisanie. Marzenia o zostaniu pisarką – skądś mi się to wariactwo wzięło w głowie, ale skoro już się wzięło, to trzeba brnąć dalej w życie, aby je zrealizować. W podstawówce dużych postępów z pisania i czytania może i nie zrobiłam, jednak uważam, że pójście do Gimnazjum nr 7 było doskonałym pomysłem. Nie wiem dlaczego, ale oprócz UAMu wydaje mi się, że ta szkoła miała najwyższy poziom, jeśli chodzi o edukację. I tak, każdy szedł nie tam, gdzie chciał, lecz tam, gdzie miał najbliżej. Więc przypadek sprawił, że za te trzy lata jestem wdzięczna, bo zadowolona. Kolejna szkółka… liceum. I tu nie było najfajniej, trochę żałuję, że poszłam tam, gdzie poszłam, lecz w ostateczności KAŻDY musi się nauczyć uczyć samemu. Napisałam w ostateczności, bo mimo polskich dwóch milionów studentów (sic!) uważam, że nie każdy musi studiować. A pójście na coś związanego z wyższym wykształceniem ZE WZGLĘDU NA RODZINĘ, chociażbym nie wiem, jak tłukła takiego malkontenta, jest błędem. Po prostu taki człowiek nie będzie się dobrze czuł tam, gdzie trafił. Tak, powtórzenia – a niech sobie będą, to blog, a nie tekst literacki.

Dobra, Aleandra kończy liceum, idzie na studia do Poznania. Tam poznaje wspaniałą dziatwę (pozdrawiam), ale na skutek miękkiej psychiki, wybrania złego kierunku (mimo wszystko), zawala rok i trafia do domu. Pedagogika wydaje się być dobrym rozwiązaniem z paru względów:

A – na UAMie miałam przedmioty pedagogiczne, więc teraz będzie mi łatwiej,
B – polonistyka, czyli druga rzecz do wyboru, jest paskudna. Mam świadomość GRAMATYKI, GRAMATYKI i JĘZYKÓW OBCYCH, takich jak ŁACINA. Same pięty Achillesowe! Może i mam dobrze PRAKTYCZNIE opanowany język polski, ale teoria u mnie zgrzyta na bardzo zaawansowanym poziomie. A ja nie będę się szwendała tam, gdzie jest w cholerę przedmiotów, z którymi po prostu ze względu na moje zdolności, nie dam sobie rady. Takie rzeczy człowiek WIE.
C – marzenia, które prysły, jak bańka mydlana pod naporem brutalnej rzeczywistości. NIE w Polsce jest możliwe stworzenie pięknej edukacji, NIE w Polsce jest możliwe swoboda informacyjna i NIE w Polsce jest możliwe to, co chciałam, wymarzyłam sobie, gdy byłam jeszcze nasto. I może bardziej ze względów Summerhill, Finlandii zdecydowałam się na pedagogikę, niż ze względów zainteresowań. Wspomnienia czasem bolą, a czasem nie… Ale odgrzebane słabości to coś, co można wykorzystać właściwie. Czegoś, mimo wszystko, człowiek musi się uczepić.

A jednak nadal marzyłam o wzornictwie przemysłowym z biżuterią, nadal marzyłam o zostaniu pisarką i nadal tęskniłam za tworzeniem. CZEGOKOLWIEK, do jasnej ciasnej^[tu wstaw nieskończoność]! Poszukiwanie siebie nadal więc trwało, ale średnio nabyłam umiejętności dbania o swoje zdolności. I z początkiem nowego roku akademickiego coś we mnie bolało. Naukowo to może zostać nazwane jako SAMOTNOŚĆ, TĘSKNOTA, BÓL ROZŁĄKI… I tak dalej, etc. No dobra, to bardziej poetycki język, ale pomińmy szczegóły, wyjątkowo. Bolało i było krzywdzące, a jednak trochę nabyłam pokory, to znaczy potrafię o wiele lepiej znosić… Czy aby na pewno? Jedziemy dalej!

KUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUURWAAAA!!!! Nie zdałam dydaktyki we wrześniu! Brak sił. I nie chodzi o to, że się wymęczyłam podróżami, ale o stan mojego umysłu. Coś z czerwcową sesją było nie tak, na opak, bo mój umysł nie odpoczął aż do października. Może przesadzam, ale dydaktyka w formie takiej, jakiej miałam się nauczyć, była dla mnie nie do wbicia. Komu się wydaje, że jest to łatwy przedmiot, temu albo dam nagrodę JESTEM GENIUSZ (nie ma takiej), albo po prostu każę zarywać noce przy tej cegle. Bo nie ma nic gorszego, niż dydaktyka. Może i przesadzam, ale naprawdę… Dobra, jedziemy dalej. Studia, II rok się zaczyna.

O Boże, chyba się rzucę pod pociąg. Bo już kurwa gorzej być nie może. Walić brata, który od wielu lat jest przecież w Poznaniu i to nic, że przyjeżdża do swojego domowego zadupia (bez obrazy) coraz rzadziej. ALE reszta?! Ta nie ma czasu, bo praca. Pięknie! A tamta pojechała do Szczecina, świeżo upieczona studentka. No, rozumiem jej postawę, ale chodzi o to, że ja tu KURWA NIKOGO NICZEGO NIE MAM CZUJĘ SIĘ SAMOTNA W CHUJ KURWA JEST MI TU NIEDOBRZE ŹLE I NAWET POGRAĆ W GO RPG NIE MOGĘ LUDZIEEEEEEEEEEE!!!! AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA

/

Jedziemy dalej. Zależy, nie zależy… A diabli wiedzą, czuję się tu źle… Źle… Po prostu niedobrze… Gdyby mi naprawdę zależało, to bym przysiadła do książek… Ale powiedziałam sobie, że będzie tak, jak los zechce. Jeśli wszystko zdam bez nauki (to możliwe?), to znaczy, że to ustrojstwo mam dalej studiować. Czy to brzmi, jakby mi na pedagogice zależało? Raczej wątpię. Będzie, co ma być. I jest! Jeden, dwa, trzy! Sukcesy! Oczywiście musiałam spartolić coś z NAJBŁAHSZYCH POWODÓW. Ojej, jakie to jest wszystko… Psychologii nie zdać tylko dlatego, bo się nie wyczaiło zasad testu… I kto mi w to uwierzy? A dupa, pani mówi coś w stylu “pies zjadł mi pracę domową na śniadanie”. Podobno prawda zawsze się obroni, ale fakt jest faktem, że zanim do tego dojdzie, to można zaznać poważnych konsekwencji. A co najgorsze, na moje prawdziwe tezy nie ma żadnych dowodów. Pozostaje załamanie. A dalej coraz mniej… Coraz mniej zależy. Będzie, co ma być. No, chyba, że znajdę jakąś dobrą, bardzo dobrą, genialną wręcz motywację. Bo w międzyczasie powstał jeden problem.

NIE NADAJĘ SIĘ NA PEDAGOGA
NIE CHCĘ PRACOWAĆ W PODSTAWÓWCE A MAM 90% ZAJĘĆ Z TEGO ZAKRESU
NIE LUBIĘ DZIECI (CHOCIAŻ TEGO NIE WIDAĆ??????????)
NIE MAM OCHOTY BYĆ PEDAGOGIEM

Nie masz ochoty być pedagogiem, to kim chcesz być… Nie wiesz sama, zagubiona totalnie, rodzina ma w dupie wszystko jak leci, wszystko się wali, normalnie jakbym była Dickiem. Pfefe, żart słowny. No, może z porównaniem nieco przesadziłam, ale jako (podobno) człowiek młody, mam prawo do poczucia beznadziei życia, bo się nie odnalazłam… Najwyżej rzucę się pod pociąg i chuj. Kochana Juliano zaczęła mnie opierniczać za słowa “rzucę się pod pociąg”. I bardzo dobrze. Ja nadal nie wiem, co mam ze sobą zrobić, tkwić we własnym błotku. Studia drugiego stopnia. Magisterka. JAKA, kurna?! Społeczna odchodzi do lamusa, bo mam z niej poprawkę i jakoś nie wierzę w siebie. JAKA, pytam ja się jeszcze raz… nie wiem… Ni kija nie wiem…

Oczywiście moje życie nie jest wielką, jedną, czarną dziurą. Może nie jest to całkowita depresja. Może smutek nie zmusza mnie do drastycznych rozwiązań. Może i tak marnuję kupę czasu. Ale dopóki się nie odnajdę… Dopóki… Ino, właśnie. Marzenia. Jakoś tak wszystko zaczęło być tak dziwnie poustawiane, że zachciało mi się napisać ksiożkę. Nagle jedna, druga, trzecia, eeej, wszyscy chyba mówią, że powinnam pisać.

Ale pisarką nie zostanę. Ktoś mądry (pozdrawiam) powiedział, że powinnam się popytać na uczelni, ktoś inny mądry (również pozdrawiam) powiedział, że powinnam się rozglądnąć po redakcjach.

P R Z E Ł O M

Chwila, moment. Dajcie mi pomyśleć, ludzie. Powinnam pisać? I to takie proste jest? Co prawda z pisania książek może się nie utrzymam, ale z czegoś pokrewnego, skoro praca w redakcji…

REDAKCJA
PRACA W REDAKCJI
DZIENNIKARZ
=
PATRZ NA STUDIA
WROCŁAW: PROGRAM NAUCZANIA
KRAKÓW: PROGRAM NAUCZANIA
LUBLIN: PROGRAM NAUCZANIA
WARSZTATY: W GORZOWIE
+
IDEALNY PROGRAM NAUCZANIA WE WROCŁAWIU
MIASTO JEST RÓŻOWE
PRZEDMIOTY SĄ Z REGUŁY INTERESUJĄCE
+
MIASTO JEST FAJNE: LUBLIN
PROGRAM NAUCZANIA: DO KITU
ALE
WROCŁAW: ZAOCZNE MAGISTERSKIE DLA TYCH, CO SĄ PO PEDAGOGICE NP.
LUBLIN: DZIENNE MAGISTERSKIE DLA TYCH, CO SĄ PO PEDAGOGICE NP.
KRAKÓW: JESZCZE DO ROZPATRZENIA
=
STUDIA DZIENNIKARSKIE
WARSZTATY W GORZOWIE: REWELACJA
+
WRÓŻKA: CIĘŻKO MUSISZ PRACOWAĆ
CIĘŻKA PRACA=DZIENNIKARSTWO
ZDOLNOŚCI NATURALNE: PISANIE
=
GIMNAZJUM: NA DZIENNIKARSTWO NIE CHCĘ, BO TO CIĘŻKA PRACA
LICEUM: NIE WIEM, NA CO CHCĘ IŚĆ
LICEUM: UCIECZKA
+
WROCŁAW: IDEAŁ STUDIÓW
ALE
LIMIT PRZYJĘĆ
ALE
NIE WIEM CZY SOBIE PORADZĘ Z DRUGIM JĘZYKIEM OBCYM?
ALE
NIE WIEM CZY SOBIE PORADZĘ Z PRAWEM?
NIE WIEM, CZY SOBIE PORADZĘ ZE WSTĘPEM DO EKONOMII?
BO ZAWSZE COŚ MUSI BYĆ NIE TAK, PRZECIEŻ NIE MA RZECZY IDEALNYCH
ALE
DLA CHCĄCEGO NIC TRUDNEGO
ALE
BOJĘ SIĘ, ŻE SIĘ NIE DOSTANĘ
ALE
BOJĘ SIĘ BOJĘ SIĘ BOJĘ SIĘ BOJĘ BOJĘ BOJĘ BOJĘ

I te wątpliwości. Ale, gdy nastąpił PRZEŁOM. Przełom spowodował, że miałam chwilowe załamanie. Dziwne? Nie. Spadło na mnie nagle tysiąc i pięćset nowych psychicznych problemów. Chcę zrezygnować z tych studiów? A jeśli się nie dostanę?! I te wątpliwości, bo przecież biżuteria leży i kwiczy. Kwiczy, woła, czaruje.
Ale cudownie było na warsztatach dziennikarskich. Właściwa osoba na właściwym miejscu.
Ten strach… Że wszystko znów pójdzie na śmietnik życia.
PRZEŁOM spowodował, że czuję się wspaniale. Cudownie. Rewelacja. Szczęście. I tak dalej i tak dalej blalala. Można mieć tysiące określeń na to uczucie, ale śmiem wątpić, czy którekolwiek z nich będzie się nadawało.
Ale te 1,5 roku. I RODZINA! TA CHOLERNA RODZINA!
A jeśli się nie dostanę? Bo rodzina we mnie wątpi i obrzuca sztucznymi pomidorami, bo prawdziwe z chęcią bym sobie zjadła. I co ja mam zrobić? I jeszcze… No właśnie, jeszcze jest to, że żal tych dwóch lat… Czy będzie ich mniej żal, gdy będą trzy pełne? Nie wiem. Może a może nie. Znów się zobaczy, życie pokaże?
A jeśli bym poprawiła maturę z historii, napisała ją nawet na poziomie rozszerzonym, to bym miała lepsze szanse na dostanie się do Wrocławia. I do Krakowa możliwe, że też, a mówię “możliwe”, bo tam nie ma limitu przyjęć na dziennikarstwo. Jednak UJ uchodzi przez ostatnie lata za najlepszą polską uczelnię, więc nadal zostajemy przy słowie “możliwe”. Zwiększenie sobie szansy na zrealizowanie marzeń nie jest takie złe.
A jeśli zrobię ten #@%@#@#!#@ licencjat z pedagogiki, to po tym będę uważała, że pokonałam góry i rzeki, chociaż o morzach będę mogła dopiero wtedy mówić, gdy zdam jakieś ekonomiczne badziewia, ale bardzo małe prawdopodobieństwo istnieje na to. Ale dalej, jeśli zrobię ten licencjat, to:
-Złożę papiery do Wrocławia/Krakowa na licencjat (tak, LICENCJAT),
-Złożę papiery do Lublina na magisterkę.
Nie wiem, czy to jest jakaś motywacja, żeby pedagogikę zaliczyć. Może większą motywacją będzie to, że po nim odczepi mi się rodzina.

Ej, chwila, czyżbym siebie odnalazła? Bo naprawdę dobrze się czuję z myślą o dziennikarstwie na UWR. o_O’ Jeszcze tylko nauczę się zbierać na warsztaty i takie różne duperele, co by nie marnować się całkiem na tej pedagogice…

3 thoughts on “Wyznania Aleandry

  1. Niesamowita notka. Trzymam za Ciebie kciuki :) Walcz o marzenia i pamiętaj że najważniejsze żeby się nie poddawać w tym co lubisz robić. Choćby wszystko się waliło to rób to co kochasz – pisz! Jeśli piszesz to stajesz się z każdą kolejną stroną tekstu lepsza. Studia same z siebie Ci tego nie dadzą jeśli nie będziesz pisać.

  2. Pingback: Ustawiona ogólnie

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s