Noclegi znalezione, w razie co jest couchsurfing.com :). Teraz muszę zadbać o odpowiednią rozrywkę na miejscu i bezpieczeństwo ABC, chociaż to ostatnie pewnie zrealizuję na ostatnią chwilę – szczególnie telefon do policji i karetki pogotowia w Czechach, będę musiała wziąć książeczkę zdrowia… I DOWÓD OSOBISTY, bo inaczej mnie nie przepuszczą na granicy oraz skarpetki. Nie biorę mydła, ręczników, bo po co – to wszystko znajdzie się u gospodarzy, a jak któryś nie będzie chciał się dzielić, to wtedy dopiero zakupię. Znana jest już mniej więcej droga, którą zamierzam przebyć. Mówię: mniej więcej, bo cholera wie, co z Toruniem i Krakowem, ale wszystkie inne elementy są ustawione od A do Z. Telefony od ludzi wzięte, okulary przeciwsłoneczne naprawione i kupione, aparat fotograficzny posiadam, plecak podróżny także, pieniądze są na koncie… Wam, Czytelnicy, pozostaje obserwować poniższą mapę:
Gorzów Wielkopolski: moje ziemie rodzinne. Miasto, które liczy 125 tysięcy mieszkańców, ma to nieszczęście, że znalazło się w jednym z najbardziej sztucznych województw w Polsce. Drugą zmorą tej aglomeracji (powiedzmy – żeby się nie powtarzać) jest fakt, iż województwo, którego jest stolicą, ma także drugą stolicę – Zieloną Górę. W Gorzowie ponoć jest lepiej, niż w Pile – zapraszam do obejrzenia wspaniałego bulwaru nad Wartą i katedry. Gorzów an der Warthe ma niemieckie korzenie, toteż leży blisko granicy z Dojczlandem.
Szczecin: miasto, które jest położone nad ZALEWEM SZCZECIŃSKIM, a nie nad morzem, jak niektórzy by chcieli. Z tego, co ostatnio widziałam, jest brzydkie, lecz nie ma ściśle określonego centrum, chociaż niektórzy uważają przestrzeń przy centrum handlowym Galaxy. Szczecin ma swoje dzielnice i tramwaje. Cechą charakterystyczną tego miasta jest niesamowicie duża ilość placów, można zasnąć w tramwaju, jak automat informuje, do którego przystanku się zajechało właśnie. Najbardziej oczywistą atrakcją tego poniemieckiego (podobno) miasta są Wały Chrobrego – piękne miejsce, aczkolwiek widziane w zimie nie bardzo dają ciepło zmarzniętym przechodniom. Ponoć wspaniałym miejscem jest tzw. park Kasprzaka, tego jeszcze nie widziałam, ale zobaczę. W Szczecinie oprócz odwiedzenia tych oczywistych atrakcji zamierzam jeszcze: wleźć na konwent Koneckon (3 dni, manga i anime), pojechać nad jezioro Głębokie (w pobliżu Gorzowa Wlkp. jest jezioro Długie ;p – prawda, jakie wspaniałe podobieństwa nazw?).
Gdańsk: Wielka nieznana. Tylko tyle znam tego miasta, ile słyszałam. Mój brat kiedyś był w Trójmieście, to miałam okazję skosztować jednego z najsmaczniejszych jabłek, jakie w życiu zjadłam, gdy mi je przywiózł z Gdańska właśnie. Oczywiście leży nad morzem, ma swoje szybkie i wolne tramwaje, niedaleko Sopot i Gdynia, jasnym jest również posiadanie uniwersytetu. Ogólnie – nieznane… Zamierzam tu się spotkać z goistami, a więc granie w Go obowiązkowo, no i oczywiście sesja RPG, jak się uda. :)
Toruń: wieść głosi, że stąd pochodzą toruńskie pierniki. Ojczyzna tych przysmaków, jak legendy donoszą, jest tak piękna, iż warto niewiele zboczyć z drogi na Olsztyn. W sumie – też wielka niewiadoma.
Olsztyn: wieść głosi, że ma wspaniałą dzielnicę studencką i jest położone niedaleko jezior mazurskich (tak, tych słynnych), więc wypad na Śniardwy obowiązkowy. Oczywiście, zapewne zdarzy mi się pograć w Go. Cóż… Więcej szczegółów dowiem się, jak będę na miejscu.
Warszawa: legendy niosą, że to jest brzydkie miasto, ale jedno z największych w Polsce. I, oczywiście jest stolicą mojej ojczyzny. Ma metro (tak, widziałam), ma również tramwaje i mnóstwo szkół wyższych, tu na Wiejskiej żyją nieznośni politycy. Aha, i śliczne Łazienki. Więcej informacji? No… Wstyd się przyznać, ale nie posiadam.
Lublin: Ale właśnie nieopodal Warszawy położone jest prześliczne miasto, zwane Lublinem. Dwa tygodnie spędzone w nim sprawiły, że zdążyłam się zakochać. Niestety, prędzej w kierunkach uczelni wyższych posiada białoruski, ukraiński i ruski, niż czeski. Więc, prawdopodobnie, to urocze miasto odpadnie przy kandydaturze do miasta studenckiego dla mej osoby. Ale za to jaki wspaniały Plac po Farze – to trzeba koniecznie zobaczyć, nawet uważam to za pozycję bardziej obowiązkową od tzw. Zamku.
Kielce: A co ja o tym mieście wiem? Chyba to, że niewiele większe jest od Gorzowa Wlkp., nie posiada tramwai, bilety komunikacji miejskiej ma złote i za złotówkę, niedaleko jest Skarżysko-Kamienna i bodajże Chrzanów.
Skarżysko-Kamienna: Tu wybieram się na nocleg, jest to miasteczko położone przy malowniczych terenach, które trzeba mi obczaić. Niestety, nic więcej o tym mieście nie wiem.
Bielsko-Biała: z tego, co mówią, jest to rozległe miasto terytorialnie, twierdzą również, że mają tzw. błonie i centra handlowe. Jednak moja wiedza o tym mieście jest strasznie skromna, co widać.
Kraków: czy co do tego miasta trzeba coś dodawać? Każdy wie, że Wawel, błonie, że UJ, no i oczywiście śmietanka towarzyska w postaci – podobno – największej ilości goistów w Polsce. Małopolska jest również sławna przez ostatni potop. Dwa lata temu w tym mieście udało mi się kupić baterie do aparatu za 2 złote sztuka, ale kolejnym razem nie chciało mi się szukać tak taniego sklepu, więc musiałam drożej nabyć ten niezbędnik.
Cieszyn: jedno miasto podzielone na pół: Cieszyn i Cesky Tesin. Nocleg. Oczywiście zamierzam pewnego wspaniałego Motylka wykorzystać :* w celu zwiedzania świata. I tak dalej,i tak dalej…. piwo chyba też skosztuję, ale to czeskie, żeby nie było. W Cieszynie w tym roku ma się odbyć największy zlot fanów fantastyki w wieku postudenckim: Eurocon, Polcon i Cośtam z Czech. Mnie nie stać na tą imprezę, ale pomarzyć można było. Tak, czy inaczej, po Ceskym Tesinie zamierzam wpaść do Ostravy i stamtąd expressem do Mladej Boleslav.
Jelenia Góra: jest małe, leży najbliżej granicy Czech, jeśli chodzi o Mladą Boleslav. Podobno ma śliczne centrum…. Ale jest to ogólnie wielka niewiadoma.
Zielona Góra: Witamy w lubuskim! Niestety, druga stolica tegoż nie posiada tramwai (Gorzów ma), ale za to ma Uniwersytet Zielonogórski. Coś za coś… I władzę, która dba o to miasto, a olewa ciepłym moczem moją kochaną mieścinę. Cóż – zobaczyć nie zaszkodzi.
Poznań: witaj, stolico Wielkopolski! I co dalej? A nie wiem, bo fakt faktem, że nie chce mi się reklamować tego miasta pełnego korków, studentów… Po prostu – przywykłam do tamtejszej rzeczywistości na tyle, by mi tutejsze atrakcje spowszedniały. Jak tylko będę mogła, to wymuszę na jakimś goiście partyjkę Go, bo Poznań również szczyci się śmietanką goistyczną Polski. Jest, cytuję: “najbardziej aktywnym miastem”.
Gniezno: Hm… Malutkie. Dowiem się w swoim czasie.
O czeskich miastach nie napisałam, bo nie wiem za wiele o tych miejscowościach. Cóż – bywa i tak :).
Francja – Meksyk. Wicemistrzowie świata chcieli wygrać mecz, ale Meksyk zrobił im niespodziankę i strzelił aż dwa gole. Ja się cieszę – to właśnie zwycięzcom kibicowałam. A trener kadry francuskiej… Cóż, pożegna się ze stołkiem i tyle. Co ja jeszcze chciałam… Aha, z cyklu rozmów na KGS:
Ragana: czy ukrywa sie moze ktos tutaj z okolic Legnicy?
aleandra: nie, ale Gorzów Wlkp. jak zawsze wszędzie i blisko.
Ragana: fajniej by bylo cos troszke blizej :)
soui: higakiego masz blisko
Ragana: ze we wroclawiu sa goisci to wiem, probuje wybadac czy ktos sie nie znalazl tutaj z Legnicy :P
soui: to prawie to samo :P
Ragana: nikt sie przyznac nie chce
Z3R0: możesz podbić do Skierniewic, mam gobana, pogramy na żywo ;P
Ragana: hm to ja zapraszam do Chocianowa, mam dodatkowo do gobana kamienie ;p lepiej sie bedzie gralo :)


złote bilety w Kielcach? :p a to nowość (: i lepiej napisać że leżą w górach świętokrzyskich… tak jakoś ładniej brzmi =D a miasto jest śliczne, zielone, zresztą sama zobaczysz! ;)
wow, twoja trasa wygląda imponująco naprawdę.
Pingback: Ustawiona ogólnie