Archiwum dla 2012/01/02

Szczęśliwego Nowego Roku 2012!

Posted in Blog on 2012/01/02 by aleandra

Czas na ewidentne podsumowanie roku 2011. Statystyki dotyczące tego blogaska prawią, że:

stworzyłam 69 nowych postów

skutkiem tego blog miał 503 notki

dałam 43 obrazki

najwięcej wizyt było w kwietniu, bo aż 213 (dziękować!)

bardzo popularny – nie wiedzieć czemu – post jest o tajskiej muzyce

najwięcej komentarzy na moim blogasku zostawili: Kos, Adolf Hitler, ArienneMD, Miye, trochepoezji – dziękować!

5 najpopularniejszych wpisów to: tajska muzyka (XD), coraz więcej konkretów, wyznania Aleandry, Good bye, Pedagogika!, Goodbye, Misiek! – cieszy mnie to, że tekst o tym, jak mnie wywalili jest dość popularny, a tekst pożegnalny dla Misia zasługuje na bycie w pierwszej piątce.

Powyżej została ukazana tylko wirtualna strona mego życia. Być może wrócę do niej jeszcze, a póki co – myślę, że czas na ogólne podsumowanie dla roku 2011.

ZDROWIE

Nie mam żelaznego zdrowia, co idealnie pokazały badania do Akademii Wychowania Fizycznego. Powiem nawet więcej: jest sporo do zrobienia, jeśli chodzi o tę właśnie rzecz. Po pierwsze – biodro. W styczniu mam wizytę u specjalisty w tej sprawie, zamierzam zacząć ćwiczyć. Po drugie – waga. Oprócz aktywności fizycznej chciałabym przejść na dietę, ale mam problem z jej wyborem :(. Po trzecie – psychika. Wypadałoby się zgłosić do CARITASu, bo tam mają darmowego psychologa i nie mam jakoś szczęścia do psychologów w Gorzowie, zbyt dużo kombinowania.

Rozwijając powyższe myśli, to zauważyłam, że biodra coraz więcej narzekają. W 2010 roku aż tak źle nie było, jak jest teraz, co mnie trochę przeraziło i zmusiło do zrobienia czegoś w tej sprawie. Bo na przykład dłuższe stanie czy jakiś spacer powoduje, że moje biodro narzeka. Szczerze? Niepokoi mnie to bardzo.

W przypadku wagi, to nabyłam strasznych kompleksów. Przyznam, że całe życie byłam gruba, ale też kilka ostatnich lat pokazało, że umiem wspaniale schudnąć. Raz fajnie udało mi się tego dokonać przy okazji turnusu dla niepełnosprawnych, jak chodziłam do liceum. Innym razem chodziło o to, że po prostu musiałam żyć w Poznaniu. A jak zaczęłam chodzić na pedagogikę i jak zaczęłam naprawdę wyrąbiście podróżować (tournee 2010), to wtedy straciłam paręnaście ładnych kilo. A teraz jestem gruba beczka i jakoś ten temat mnie naprawdę dołuje. Staram się, ale bardzo powoli, wychodzić na równą prostą, ale jakoś fakt, że zostałam wyrzucona z pedagogiki za bardzo mnie męczy i dręczy.

A zatem – pozostaje CARITAS. Nie wiem, co ze sobą zrobić, nie wiem, jak mam dalej działać, mam jakieś dziwne stany, w których potrafię mieć prawdziwego, nieziemskiego doła, przez nikogo nierozumianego. Tylko tutaj kwestia jest również taka, że spotykam się ze sprzecznymi twierdzeniami: jedni polecają psychologa, drudzy psychiatrę i co ja mam zrobić… póki co, biorę DEPRIM. I mam go brać regularnie…

Na temat zdrowia to chyba wszystko…

PODRÓŻE

Niewiele w 2011 roku zwiedziłam. To, co udało mi się zobaczyć to oczywiście zasługuje na uwagę: Wadowice, Świdnica k. Wrocławia, kawałek Wrocłąwia, Bielsko-Biała, kawałek Krakowa, Racibórz. I niestety, bardziej zdrowie tu zawiniło, niż cokolwiek innego. Żeby było śmieszniej, mniej męczyła mnie jego fizyczna strona, a bardziej psychiczna. Można powiedzieć, że “miałam zryty beret”. Płakać mi się chciało bez sensu zupełnie. A, zapomniałam – byłam też w Katowicach i Łodzi. Jak o Łodzi mogłam zapomnieć, to nie wiem, bo cały czas wspominam pamiętną, długą i męczącą podróż do niej. 2,5 h opóźnienia przez objazd spowodowany wypadkiem w pobliżu Piotrkowa Trybunalskiego.

Widziałam się z moją ukochaną Emi. Jakoś do dziś nie mogę sobie wybaczyć, że wtedy bardzo chciało mi się płakać bez sensu. Było, minęło… Natomiast wspominam jeszcze niezwykle ciepło dwie wyprawy w świat: 1 czerwiec 2011 (Poznań) i Łódź. Łódź, bo pojechałam do znajomego goisty, który całkiem sympatyczny jest, no i powiem, że dzięki tej wizycie poprawiło mi się zdanie o tym mieście.

Co do Poznania, to zostałam zaproszona na urodziny do niego. I tak szczerze – były to jedne z najlepszych, jeśli nie najlepszych, moich urodzin w życiu. Ciepła atmosfera, Michał (bratanek) przyglądający się lampie w restauracji, bardzo komediowe przeżycia z PKP (komunikacja zastępcza+zmiana rozkładu jazdy…). Chciałabym to powtórzyć.

Ale czy się uda? Będę pracować w ochronie na portierni (haha) w systemie 12h na zmiany. Przyznam, że nastawiam się na to, że część kasy pójdzie na zwiedzanie okolic – jak będę mieć jakiś wolny dzień i kasę, to zajadę do (np.:)

KOSTRZYNA NAD ODRĄ
ZIELONEJ GÓRY
ITD.

Czas pokaże. Natomiast jestem jednego pewna – hasło POZNAŃ WITA! będzie na tym blogu częstszym gościem. Spowodowane jest to tym, że chcę poprawić relacje z bratem, a poza tym – jest szansa na odpoczynek od Gorzowa i tutejszej paczki.

PRACA

Nie przelewało się, ale trochę zarobiłam jednak w takiej fajnej kategorii, jak pisanie. Za pracę uważam też pracę nad Debiutextem i mam nadzieję, że w 2012 roku będzie on często, bez opóźnień wychodzić itd. Poza tym zamierzam też spamować wydawnictwa jedną moją książką, zobaczymy co z tego wyjdzie…

SKŁADNIKI NA ZUPĘ 2012

Zdrowie

  • ćwiczenia
  • podróżowanie
  • dieta
  • badanie na astmę
  • leczenie skoliozy
  • branie dziurawca
  • wizyty u psychologa/psychiatry

Praca

  • praca na portierni w ochronie
  • praca nad książką o Agafe
  • napisanie streszczenia do książki Omyl i spamowanie tą pozycją wydawnictw różnorakich
  • rozwój Debiutexta
  • dorabianie

 Podróżowanie

  • Poznań
  • Zielona Góra
  • Jelenia Góra
  • Wrocław
  • Czechy
  • Racibórz
  • Kostrzyn nad Odrą
  • Frankfurt nad Odrą
  • Kraków
  • Szczecin
  • Śląsk
  • Świdnica k. Wrocławia
  • Ełk
  • Gdańsk
  • Gdynia
  • Lublin
  • Co wpadnie, to będzie

 

Itd…………………………………………………………………………………………………………………………………………….

Mam jedn o fajne postanowienie na Nowy Rok: pielęgnować przyjaźnie. Mam również podstawy do tego, by sądzić, że na singla się jednak nie nadaję. Chociaż to nie oznacza, że szukam kogoś…

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.