Archive | 2012/01/23

Młodym wiecznie być

“Poszukiwanie samego siebie” Jerzego Mellibrudy jest książką wartościową i z pewnością taką, po którą może sięgnąć każdy, czy to zagubiony, czy nie. Zawiera ona bowiem uwagi, które warto sobie przyswoić. Ponieważ nie jest to miejsce na recenzję tej pozycji, to moim ukochanym fanom zaprezentuję myśli, jakie narodziły się pod wpływem tejże lektury. Zapraszam do obczajania!

MŁODYM WIECZNIE BYĆ

Starość nie radość. Zazwyczaj taka sytuacja oznacza jako taką stabilizację: masz zawód i pracę, możesz się w tym realizować. Cóż więcej? Sęk w tym, że wejście w świat PEDAGOGIKI nie ogranicza mnie tylko i wyłącznie do niego. Mogę przy okazji zgłębiać tajniki świata INFORMATYKI. Nie muszę poprzestawać na jednym zawodzie, ba – w dzisiejszych czasach przekwalifikowanie się jest modne, jest trendem, na który wszyscy zwracają uwagę.
Mam wrażenie, że szukanie siebie jest stałe. By się spełniać, muszę zapewne wybrać jedną rzecz i na niej się skupiać. Problem polega tylko na tym, że ja uwielbiam mieć pierdylion różnych inicjatyw w tym samym czasie. To mi nie przeszkadza. Wybór mojej domeny, eksperymentowanie ze wszystkim – być młodym duchem jest fajna.

W PRZESZŁOŚCI BYĆ

 Ciągle przeżywam tę pedagogikę. Mimo, że prawdopodobnie zaakceptowałam już fakt, że stało się to, co się stało, to nadal przeszkadza mi wiedza już zdobyta i nadal przeszkadza mi to, że właściwie ona jest tylko w mojej głowie, mało co z nią mogę zrobić, by wykorzystać w praktyce. To mnie boli.
Za bardzo patrzę na przeszłość? Możliwe. Jest w końcu tyle osób, które najpierw studiowały pedagogikę, a potem przeniosły się na kolejny licencjat, dajmy na to, bohemistykę albo kulturoznawstwo. I jakoś nie sądzę, by im przeszkadzało to, że sporo wiedzą o psychologii i dzieciach.
Ale, najwyraźniej, to ja jestem jakaś taka, że muszę wykorzystywać niektóre rzeczy w życiu. Co z tego, że doradzę kumplom w kwestii wychowywania młodej istoty, jak na większą skalę po prostu nie wykorzystam mojej stale się zwiększającej wiedzy?
Dlatego jutro wpadam do jakiegoś miejsca związanego z wolontariatem i spróbuję tam zadziałać. Dlatego, że chcę zobaczyć, czy to na pewno to. Pedagogika wczesnoszkolna jest dla mnie męczącym stanem, natomiast nie da się tego powiedzieć o młodzieży – ją po prostu uwielbiam!
Zastanawiam się też, czy nie pochodzić po instytucjach kulturalnych i nie popytać, czy nie potrzebują kogoś do wolontariatu, bo wiadomo, różnie to może być. A mi się ostatnio zamarzyło kulturoznawstwo i w gruncie rzeczy warto już sobie wyrabiać CV do tego, kim będę po tych studiach.
Nie wrócę na pedagogikę z następujących powodów:
1) większość materiałów będę mieć już opanowane, a i tak będę musiała uczyć się różnic programowych (w końcu nie idę na PWSZ w Gorzowie!),
2) w związku z powyższym będę się dobitnie nudzić,
3) lubię eksperymentować – lubię zdobywać nową wiedzę.

Miałam iść do psychologa…. znów mi się zapomniało. Ale za to jutro idę po nowe biodra! (Buhahaha, bardzo śmieszne). Miłego dnia!