Impreza zaplanowana była na 18. Zjawiłam się parę minut po, a tuż przed 19 tłum postanowił pokazać swoją siłę. Innymi słowy: zostało zablokowane parę ulic, przez które chciały przejechać samochody i tramwaje, ale zgraja ponad 1000 osób idąca spacerem po mieście skutecznie im ten przejazd uniemożliwiała. Co prawda przegapiłam palenie flagi Unii Europejskiej, natomiast zdążyłam na odśpiewanie hymnu polskiego. Po czym manifestacja zaczęła krzyczeć hasła: DONALD MATOLE KTO BĘDZIE ŚCIĄGAŁ PORNOLE, DONALD ŁOTRZE, W GORZOWIE JUŻ NIKT CIĘ NIE POPRZE, itd., itp. Ogólnie można powiedzieć, że oprócz: zakłócania ciszy nocnej i blokowania ulic, to w zasadzie nie doszło do żadnych incydentów. Nie zauważyłam, by ktokolwiek wszczynał bójki, nie natrafiłam na dewastacje różnych rzeczy. Co najwyżej, można młodym ludziom zarzucić obrażanie polityka i to konkretnego – Donalda Tuska. Trudno, każdy z nas pracuje sobie na opinię.
Wspaniałą wiadomością jest to, że tutejsza telewizja, oddział TVP, filmowała początek manifestacji. Nie wiem, czy znalazłam się na jakiś ujęciach i mało mnie to obchodzi. Bardziej mnie niepokoi to, że – tak, NIEPOKOI – wybraliśmy się na nielegalny przemarsz od Placu Grunwaldzkiego do Starego Rynku. Oczywiście, że dzięki temu zostało osiągnięte więcej, niż stanie i skandowanie haseł, niektórych dziecinnych, w jednym miejscu. Ktoś nie zainteresowany tematem w ogóle nagle zatrzyma się i zastanowi się – czy aby na pewno ACTA itp. jest w porządku? Problem polega na tym, że taka ogromna wędrówka po Gorzowie może stworzyć dla organizatorów problemy z prawem, a tego bym nie chciała przynajmniej z dwóch powodów (które, oczywiście, pozwolę sobie wymienić, a co!):
1) organizatorzy byli organizatorami z jajami – humorystycznie podeszli trochę do tematu, choć megafony były za słabe na tak wielki tłum. Miałam to szczęście, że znalazłam się prawie przy jednym wypowiadającym się, kiedy znaleźliśmy się przy katedrze, więc w miarę wszystko słyszałam.
2) jeden z organizatorów miał długie włosy… sami zgadnijcie, co.
Zasmuciła mnie jedna rzecz w tym wszystkim. Większość to byli nastolatkowie poniżej 18 lat – a tak młode osoby nie mogą podpisywać petycji, którą oczywiście podpisałam.
Nie zdziwiło mnie to, że im bliżej końca, tym mniej osób. To raczej normalne, ludzie też mają swoje życie i sprawy. Natomiast chciałam powiedzieć, że jestem bardzo zadowolona z tego, iż wybrałam się na manifestację. Podziękowania dla Adelajny i Juliano! Aha – za tę ostatnią też krzyczałam ;). A krzyczałam najpierw nieśmiało, niepewnie, a później się rozkręciło: im więcej przebywałam w tłumie, tym byłam pewniejsza siebie. Czyżby doszło tu do “rozmytej odpowiedzialności”? Bo przecież obrażanie polityka, które to oczywiście nastąpiło, miało miejsce i mogłoby, w skrajnych przypadkach, być podane do sądu.
Jeśli będzie jakaś kontynuacja marszów – przyłączę się. Choćby dla zabawy. A poza tym – w Gorzowie coś się stało! I mogę być dumna z tutejszych mieszkańców, bo wyleźli z chaty, sprzed kompów na ulice, by wyrazić siebie jawnie, a nie tylko na forach internetowych. I nie jesteśmy niechlubnym wyjątkiem, bo w proteście, przypominam, brało spokojnie ponad 1000 osób.

