Dla Vira i Cybulskiego
Duża sala gimnastyczna w jednej ze szkół. Pośrodku stoi dziesięć krzeseł, a na jednym z nich siedzi brunetka w stroju dziwnym, bo udającym elfkę. Kobieta westchnęła ciężko i potarła czoło. W dłoniach trzymała parę kartek papieru.
Otwarły się drzwi. Podniosła wzrok na wchodzącego mężczyznę w ciemnej zbroi. Ziewnął przeciągle.
-No i jak było? -Zapytała.
-Rzeź. -Odpowiedział i ziewnął jeszcze raz.
Był rok 2015. A akcja rozgrywała się na terenie Gorzowa Wielkopolskiego.
* * *
22.02.2012 rok
Gorzów Wielkopolski
Młoda dziennikarka ze wściekłością wysyłała e-maile do wszystkich gazet mieszczących się na terenie Rzeczpospolitej Polskiej numer III. Większość redakcji wymagała tego, czego ona nie posiadała, czyli papierka oznaczającego wyższe wykształcenie zdobyte w Szkole Bansu i Lansu.
Ale wysyłała dalej. Od poprzedniej środy miała tyle pozytywnej energii w sobie i takie mocne poczucie, iż świat należy do niej, że nie zamierzała marnować energii na głupoty. Wczoraj opracowała portfolio i trochę uwierzyła w siebie.
JESZCZE IM POKAŻE, niczym Ninja! Nie, niczym bohater z “Nie zadzieraj fryzjerem”! Rzuć studia, zostań NINJA!
Ale czy to nie zbliża się 12? O cholera, trzeba się szykować na osiedle Staszica. Z jednej strony standardowa wizyta u babci, a z drugiej… spotkanie dotyczące konwentu mangowo-fantastycznego.
I wszystko byłoby fajnie, gdyby wyobraźnia tej młodej pani nie była tak rozbuchana i nie nawoływała jej ciągle do siebie. W głowie bowiem wciąż miała obraz Agafe…
2015, Gorzów Wielkopolski
-Idź spać. -Powiedziała elfka i mimowolnie ziewnęła.
-Ty też nie lepsza. -Odparł. -Ale chyba osiągnęliśmy sukces?
-No, ale jeszcze przez parę lat nie przegonimy Pyrkonu…